Konto bez e-maila i numeru telefonu
Do założenia konta wystarczą nazwa i hasło. Nie podajesz numeru telefonu ani adresu e-mail, więc nikt nie połączy Twojego konta z kartą SIM, skrzynką pocztową ani listą kontaktów w telefonie.
Przy rejestracji dostajesz klucz odzyskiwania. Zapisujesz go raz i to on, razem z hasłem, przywraca konto, gdy zmieniasz albo tracisz urządzenia.
Sam decydujesz, kto może do Ciebie pisać i zapraszać Cię na serwery. Wiadomości od nieznajomych trafiają do próśb, a filtr spamu i słów odsiewa resztę, zanim cokolwiek zobaczysz.
Wyszukiwanie działa bez serwera
Kiedy szukasz starej wiadomości, aplikacja przeszukuje własny indeks zapisany na urządzeniu. Zapytanie nigdzie nie wychodzi, więc serwer nie wie, czego szukasz, kiedy ani jak często wracasz do tego samego tematu.
Indeks buduje się z wiadomości, które i tak masz już na urządzeniu. Filtry po autorze, kanale, załącznikach i dacie działają tak samo w jednej rozmowie i wtedy, gdy szukasz we wszystkich serwerach i rozmowach naraz.
Działa to także bez internetu: w samolocie, w metrze albo na wyjeździe z kiepskim zasięgiem przeszukasz wszystko, co zdążyło się pobrać. Wyniki są od razu, bo nic nie czeka na odpowiedź z sieci.
Podgląd linku robi Twoje urządzenie
Gdy wklejasz link, miniaturę strony pobiera Twoja aplikacja, a nie nasz serwer. Do rozmowy trafia gotowy podgląd zaszyfrowany tak samo jak zwykła wiadomość, także w rozmowach szyfrowanych.
W wielu komunikatorach podglądy robi serwer firmy. Żeby pokazać tytuł i obrazek, musi wiedzieć, jaki adres wysłałeś, a z takich adresów da się złożyć całkiem dokładny obraz Twoich zainteresowań.
W Plazerze serwer nie widzi ani adresu, ani podglądu. Odbiorca dostaje gotowy podgląd w zaszyfrowanej wiadomości, więc jego aplikacja też nie łączy się ze stroną, dopóki sam nie kliknie linku.
Powiadomienia bez treści
Powiadomienie mówi tylko "Nowa wiadomość", a treść pojawia się dopiero po otwarciu aplikacji. Nawet usługa, która dostarcza powiadomienia na telefon, nie widzi, co ktoś do Ciebie napisał.
Taki pośrednik zna tylko czas i stały rozmiar powiadomienia. Nie wie, której rozmowy dotyczy ani jak długa jest wiadomość, bo zawartość powiadomienia jest zaszyfrowana kluczem, który zna tylko Twoja przeglądarka.
Na ekranie blokady też nie zobaczy nic osoba, która zerknie Ci przez ramię albo weźmie telefon ze stołu. Treść pokazuje się dopiero wtedy, gdy sam otworzysz rozmowę.
Kopia historii tylko wtedy, gdy jej chcesz
Domyślnie historia rozmów nie jest nigdzie kopiowana. Kopię włączasz jednym przełącznikiem i to Ty o tym decydujesz, a nie ustawienie fabryczne, o którym nikt nie pamięta.
Kopia jest szyfrowana kluczem Twojego konta, zanim opuści urządzenie. Serwer przechowuje zamknięty blok, którego nie umie otworzyć, a Ty odtworzysz z niego całą historię na nowym urządzeniu, nawet gdy stare przepadło.
Gdy przenosisz konto, nowe urządzenie możesz też sparować ze starym, a rozmowy przejdą bezpośrednio między nimi. Kopię wyłączysz w każdej chwili tym samym przełącznikiem.
Znikające wiadomości i ukryte rozmowy
W każdej rozmowie, grupie i na każdym serwerze możesz ustawić, po jakim czasie wiadomości znikają. Rozmowa, która nie musi zostać na zawsze, po prostu nie zostaje.
Rozmowy, których nie chcesz mieć na liście, ukryjesz pod osobnym PIN-em. Nie widać ich w aplikacji, dopóki go nie wpiszesz, nawet gdy ktoś przegląda odblokowany telefon.
Pliki, które mają zostać tylko u Ciebie, trzymasz w prywatnym sejfie. Duże pliki wysyłasz bez limitu rozmiaru prosto ze swojego urządzenia na urządzenie odbiorcy, gdy ten się zgodzi.
Nowi w grupie nie czytają starych rozmów
Osoba dodana do grupy widzi rozmowę od chwili dołączenia. Wcześniejsze wiadomości zostają u tych, którzy w nich uczestniczyli, więc nikt nie przejrzy po cichu tego, co pisaliście przed nim.
Wynika to z samego szyfrowania: klucze do starych wiadomości miały tylko osoby obecne w grupie w tamtym momencie. Nowa osoba dostaje klucze od chwili wejścia, a nie całe archiwum.
Działa to też w drugą stronę. Kiedy ktoś opuszcza grupę albo zostaje z niej usunięty, klucze się zmieniają i ta osoba nie przeczyta już niczego, co napiszecie później.
Administrator nie wchodzi po cichu
Właściciel serwera i każdy z rolą Administrator mogą otworzyć prywatny kanał, bo tym jest administrator. Każde takie wejście zostaje jednak w historii kanału i widzą je wszyscy, więc nikt nie czyta rozmów bez śladu.
Na zwykłych komunikatorach właściciel serwera może mieć dostęp do kanałów, a uczestnicy nie mają jak się o tym dowiedzieć. W Plazerze wejście administratora jest zdarzeniem w rozmowie, tak samo widocznym jak nowa wiadomość.
Jeśli rozmowa nie powinna być dostępna nawet dla administratora, prowadź ją w wiadomościach prywatnych albo w grupie. Tam nie ma do niej dostępu nikt poza osobami, które w niej są.